Leczenie pod prąd

O 15-​letniej walce z rakiem prostaty przy pomocy metod nat­u­ral­nych i alter­naty­wnych oraz mądrych lekarzach, jacy pojaw­ili się na tej drodze.


Pub­likowany przez nas wywiad został zamieszc­zony w Tygod­niku Pol­skim w Mel­bourne. Przeprowadz­iła go redak­tor naczelna cza­sopisma Mag­dalena Jaskul­ska, która wyraz­iła zgodę na prze­druk w Niez­nanym Świecie. Janusz Rygiel­ski, z którym znamy się od bardzo wielu lat (poz­nal­iśmy się jeszcze przed jego emi­gracją do Aus­tralii), jest od niedawna stałym współpra­cown­ikiem .

* * * * *

W 2002 roku zdi­ag­no­zowano u Ciebie raka prostaty. Taka diag­noza oznacza szok, poszuki­wanie najlep­szych spec­jal­istów i właś­ci­wej drogi leczenia. Zwykle są to oper­acje i środki far­mako­log­iczne. Jak wyglą­dało to w Twoim przy­padku? Jaki rodzaj leczenia ci zaproponowano?

- Rok wcześniej pod­czas jazdy w Parku Nar­o­dowym Willi Willi (niedaleko Kempsey) na moją małą Mazdę 121 najechał potężny, niemal jak czołg, 4WD, którego kierowca ściął na zakrę­cie drogę. Do szpi­tala w Port Mac­quarie dole­cieliśmy helikopterem san­i­tarnym West­pac: ja ze stłuc­zoną stopą, którą naciskałem hamulec, a moja żona Ewa ze zła­manym obo­jczykiem. Kiedy po trzech miesią­cach zapro­ponowano jej oper­ację — odmówiła, bo kości, cho­ciaż krzywo, same zaczęły się zras­tać. Gdy więc po roku przyszła kolej na mnie, miałem u boku osobę doświad­c­zoną w zbiera­niu infor­ma­cji służą­cych pod­ję­ciu decyzji, jaką ter­apię wybrać. (…)

Przeglą­daj zawartość grud­niowego

Po teś­cie krwi, który ujawnił anty­gen specy­ficzny dla prostaty (Prostate Spe­cific Anti­genPSA) w wysokości 17, zostałem skierowany do urologa, który zarządził biop­sję. Na sześć próbek trzy okazały się nowot­worowe i w sumie mój stan w sys­temie Glea­sona osza­cow­ano na 7. Naty­ch­mi­ast otrzy­małem skierowanie do radi­ologa. Ten, o wiel­kich pal­cach, posłużył się badaniem dotykowym i powiedział, że w ciągu dwóch tygodni muszę zostać pod­dany radioter­apii. Statysty­cznie, w najlep­szym wari­an­cie, lec­zony mogę żyć jeszcze około sied­miu lat, a jeśli się nie zde­cy­duję, kilka miesięcy. Podz­iękowałem i już do niego nie wróciłem.

Kiedy to było?

- We wrześniu 2002 roku.

Jak zatem się leczyłeś?

- Ewa znalazła infor­ma­cje o ist­nie­niu Can­cer Coun­cil Qld w Bris­bane, w którego ses­jach infor­ma­cyjnych uczest­niczyła. Pod­czas jed­nego z takich spotkań poz­nała kobi­etę, której mąż miał raka prostaty i chwalił insty­tucję Nutri­tion 2000, mającą siedz­ibę w Stanach Zjed­noc­zonych, dzięki której jego PSA utrzymy­wał się na stałym poziomie.

Moja kochana żona — detek­tyw, także w Wik­torii, w Yara Val­ley, znalazła ośrodek, który uczy przewlekle chorych, jak sobie radzić w podob­nej sytu­acji. Uczest­nictwo w dziesię­ciod­niowym pro­gramie The Gawler Foun­da­tion Inc. było ogrom­nie pomocne. Zrozu­mi­ałem, że rak nie jest lokalnym prob­le­mem i żadna mag­iczna pigułka, wycię­cie czy wypalanie nie pomogą, jeśli nasze ciało jest nasy­cone tru­ciz­nami, a zła dieta, zanieczyszc­zona woda i powi­etrze pracują na korzyść nowot­woru. Rak jest chorobą cywilizacji.

Twórca Ośrodka, dr Ian Gawler, był wetery­narzem i sportow­cem. Stał u progu wspani­ałej kari­ery, gdy nagle dowiedział się, że ma raka kości. Lecze­nie zaczęto od obcię­cia mu nogi. Po niedługim cza­sie nowotwór powró­cił. W tej sytu­acji Gawler postanowił leczyć się sam.

Próbował wielu różnych ter­apii, a jego autoter­apia trwała lata. Gdy wyleczył się, postanowił swoje doświad­cze­nie przekazy­wać innym

To jedynie frag­ment niniejszego artykułu. Pełną wer­sję przeczy­tasz w 12/​2017 dostęp­nym także jako e-​wydanie.

W sprzedaży





Strona korzysta z plików cook­ies w celu real­iza­cji usług i zgod­nie z Poli­tyką pry­wat­ności. Możesz określić warunki prze­chowywa­nia lub dostępu do plików cook­ies w Two­jej przeglądarce.