„Oni widzą!”: badania prof. Stawowskiej nad reinkarnacją

Człowieka zawsze fas­cynowało zjawisko reinkar­nacji, kole­jnych wcieleń i przez­naczenia. Czy można odmienić los? Co go deter­min­uje? I jak reinkar­nacja – wielokrotne powracanie dusz do życia ziem­skiego – pozwala na odpra­cow­anie karmy?


Woj­ciech Chudz­iński, 10/​2014

Cytowane zda­nia wyszły spod pióra nieżyjącej już prof. dr hab. Lidii Sta­wowskiej (ur. 20 czer­wca 1924, zm. 2 lipca 2004) – znanego naukowca, sze­fowej Kat­edry Psy­chologii na WSP w Opolu, a później przez 16 lat kierown­ika Zakładu Psy­chologii na AWF w Katow­icach. Jest ona autorką wielu pub­likacji z zakresu psy­chologii osobowości i sportu, m.in.: Diag­nozy typów osobowości; Roli zróżni­cow­a­nia typo­log­icznego w funkcjonowa­niu jed­nos­tki; Psy­chologii różnic indy­wid­u­al­nych dzieci i młodzieży czy Psy­cho­log­icznej diag­nozy w sporcie wyczynowym.

W lat­ach 198689 Pani pro­ce­sor prowadz­iła – jako pier­wsza w Polsce – unikalne bada­nia z psy­chologii głębi, których celem było zbliże­nie się do zagadki śmierci i odpowiedze­nie na pytanie, czy wędrówka dusz (tj. metempsy­choza) jest fak­tem. Sta­wowska przyjęła ory­gi­nalną metodę badaw­czą, nie ogranicza­jąc się byna­jm­niej do hip­nozy reinkar­na­cyjnej czyli cofa­nia osób pogrążonych w tran­sie poza moment ich nar­o­dzin. W równej mierze skupiła uwagę na pac­jen­tach, którzy doświad­czyli śmierci klin­icznej (NDE), a także na przy­pad­kach ekste­ri­o­ryza­cji – opuszcza­nia ciała fizy­cznego (OBE). Co istotne, pod­dawała testom również ludzi wywodzą­cych się z odmi­en­nych kręgów kul­tur­owych (rekru­tu­jąc ich np. z grupy obcokra­jow­ców studi­u­ją­cych na AWF. W końcu własne wyniki i wnioski porów­nała z mate­ri­ałem zebranym przez naukow­ców z innych kra­jów: Thor­walda Detlef­sena – niemieck­iego psy­chi­a­try i hip­no­tyz­era oraz Helen Wambach – amerykańskiej psy­cholog. Przeży­cia osób w stanie śmierci klin­icznej kon­fron­towała z doniesieni­ami Ray­monda Moody’ego, autora książki Życie po życiu, jak też Leszka Szu­mana – akty­wnego w lat­ach 70. i 80 znanego pol­skiego para­psy­chologa. Nato­mi­ast za odniesie­nie do doświad­czeń prze­by­wa­nia poza ciałem posłużyły ter­apeutce prace dr. Karlisa Osisa (USA), najwięk­szej gwiazdy ekste­ri­o­ryza­cji – Roberta Mon­roego (USA), a poza tym Celii Green i Roberta Crookalla z Wielkiej Brytanii.

Jak napisał wydawca jed­nej z pub­likacji prof. Sta­wowskiej: Lek­tura jej książek uświadamia nam, że Świado­mość, opuszcza­jąc swe ciało fizy­czne, prze­chodzi w inną formę bytu, pozosta­jąc cią­gle nieśmiertelną. Fakt ten stwierd­zony został empirycznie i otwiera przed istotą ludzką nowe, niez­nane jej dotąd per­spek­tywy, nada­jąc jed­nocześnie głęboki sens obec­nemu życiu.

W połowie lat 80. ub. wieku liczne sto­warzyszenia psy­chotron­iczne w Polsce sprowadzały z Zachodu sporo książek poświę­conych isto­cie życia, m.in. reinkar­nacji. Jed­nak wszelkie docieka­nia w tej kwestii kończyły się stwierdze­niem: być może ona ist­nieje, ale nie ma na to dowodów. Pomyślałam wtedy: to ja te dowody zna­jdę! – wyjaś­ni­ała motywy swej pracy Pani pro­fe­sor w jed­nym z wywiadów.

Niepow­tarzal­ność jej badań

wiązała się z jeszcze jed­nym, niezwykle istot­nym fak­tem. Mianowicie Sta­wowska wzięła pod lupę środowisko ludzi niewidomych, uzna­jąc, iż jeśli śmierć rzeczy­wiś­cie jest tylko złudze­niem, osoby te w poprzed­nich swoich żywotach musi­ały widzieć, a wprowad­zone w stan hip­nozy regresy­wnej będą ten fakt pamię­tać. Badaczka pod­dała testom aż 100 ochot­ników z Pol­skiego Związku Niewidomych. Niestety wkrótce wyszło na jaw, że w dal­szych dzi­ała­ni­ach przeszkodę stanowi bari­era lęku przed ujawnie­niem włas­nych przeżyć. Wniosek nasuwał się sam: przy­czyną takiego stanu rzeczy były najpraw­dopodob­niej wydarzenia z poprzed­nich inkarnacji.

Regresji hip­no­ty­cznej nie zal­icza się do łatwych metod ter­apeu­ty­cznych. Jeśli poprowadzi się ją nieu­miejęt­nie, pac­jent odniesie więcej szkód niż korzyści. Dlat­ego trzeba w tej mierze zachować ostrożność i dokład­nie przeanal­i­zować wszys­tkie za i przeciw.

Czy­taj Niez­nany Świat w wer­sji elektronicznej!

Bada­nia, o jakich mowa, odby­wały się w Kat­e­drze Psy­chologii katow­ick­iej AWF. Sta­wowska wprowadzała ochot­ników w płytką hip­nozę, po czym cofała ich do wcześniejszych żywotów. Nagra­nia mag­neto­fonowe doku­men­tu­jące te doz­na­nia robią wraże­nie. Zapis części z nich trafił do best­sellerowych książek badaczki: Z otchłani zapom­nienia życia i śmierci (Katow­ice 1993) oraz Reinkar­nacja – nieskońc­zoność ist­nienia (Piaseczno 2001).

Jed­nym z bohaterów rzec­zonych doświad­czeń był pan Ste­fan, z którym Sta­wowska ekspery­men­towała 3 lata. Jak się okazało, wkrótce po ogłosze­niu w Polsce stanu wojen­nego, mężczyzna stracił wzrok, do czego doszło praw­dopodob­nie na tle emocjon­al­nym. Sukcesy­wny przegląd wcześniejszych inkar­nacji pac­jenta odpowiedział na pytanie, jaka była tego przy­czyna. Otóż na rok przed zakończe­niem II wojny świa­towej, mężczyzna zginął pod­czas łapanki zor­ga­ni­zowanej przez Niem­ców na rynku we Lwowie. Jak opowiedział, pewien gestapowiec uderzył go kolbą broni w tył głowy, uszkadza­jąc ośrodek wzroku.

Uraz odnowił się wskutek traumy

związanej z wprowadze­niem stanu wojen­nego, jed­nak był to zaled­wie drobny ele­ment karmicznych zależności, jakie udało się odt­worzyć w jego przypadku.

Przy­toczmy w tym miejscu stenogram nace­chowanej dra­matyzmem wypowiedzi pac­jenta: – Czuję zimno na twarzy. Smak krwi w ustach. I krew na głowie. (…) Ciężko mi. Zimno, trzęsę się coraz bardziej. (…) Moczę usta w śniegu. Pod­jeżdżają budy. Ładują wszys­t­kich z łapanki do bud. Mnie zostaw­iają leżącego.

Żyjesz? – pyta w tym momen­cie badaczka.

Nie. Jestem… ponad ciałem… – odpowiada zdzi­wiony mężczyzna.

Gdy Sta­wowska cofnęła swo­jego pac­jenta 2000 lat w przeszłość, stwierdził, że jest wodzem szczepu indi­ańskiego w Ameryce Połud­niowej i nosi pseudonim Ptasznik. Dlaczego właśnie taki? Okazało się, iż łapie ptaki i wydłubuje im oczy. Dwadzieś­cia wieków później stracił wzrok. Czy zadzi­ałało tu karmiczne prawo przy­czyny i skutku?

W hip­nozie regresy­wnej bardzo ważne jest to, że osobę badaną można wysłać do innych wcieleń wielokrot­nie – i to w różne punkty konkret­nej linii życia. Jeśli za każdym razem ist­nieje zgod­ność co do real­iów his­to­rycznych, obserwacji oby­cza­jowych, niuan­sów językowych i mody danego okresu, praw­dopodobieństwo, że pac­jent fak­ty­cznie tego doświad­czył, skokowo wzrasta. Trudno bowiem sobie wyobrazić, by ktoś był w stanie przy­go­tować podobną opowieść wcześniej, nie wiedząc, w jaki czas his­to­ryczny prze­niesie go badaczka. Nie zapom­i­na­jmy również o tym, że Sta­wowska, sto­su­jąc sug­estię posthip­no­ty­czną, za każdym razem wymazy­wała wspom­nienia z sesji, obaw­ia­jąc się, że mogą one wpłynąć negaty­wnie na psy­chiczne zdrowie pacjenta.

Np. Ptasznik pen­etrował swą XIX-​wieczną biografię kilka razy, budząc się w swoim drugim życiu jako pię­ci­o­latek, dwudziesto­letni młodzie­niec i w końcu mężczyzna w śred­nim wieku. Szczegóły zawsze okazy­wały się iden­ty­czne: egzys­tował jako syn zamożnego gospo­darza spod Warszawy i nierzadko uczest­niczył w polowa­ni­ach. Pod­czas jed­nego z nich w dra­maty­cznych okolicznoś­ci­ach stracił ukochane psy, które prze­grały poty­czkę z wilkami. Zami­ast stu­diować prawo w Krakowie, na co nale­gał jego ociec, szy­bko roztr­wonił rodzinne pieniądze i ożenił się z córką kupca, która wkrótce zmarła na gruźlicę.

Ilekroć Ste­fan za przy­czyną regresji hip­no­ty­cznej trafiał właśnie do tej egzys­tencji – poruszał się w niej jak ryba w wodzie: w jego nar­racji detale realioz­naw­cze i wszys­tkie zdarzenia zawsze się zgadzały. Mało tego, swą his­torię za każdym razem uzu­peł­niał, niczym mozol­nie odt­warzaną – sek­wencja po sek­wencji – przeszłość. Gdy na wyraźną prośbę pac­jenta ter­apeutka udostęp­niła mu kasetę mag­neto­fonową z nagraną sesją, Ptasznik, nie mogąc zaak­cep­tować zare­je­strowanych na nich wypowiedzi,

wstrząśnięty odmówił dal­szej współpracy.

Postanowił wymazać z pamięci trzy lata badań i nie wracać do tych doświad­czeń, gdyż, jak stwierdził rozs­tra­jały go psychicznie.

Anal­izu­jąc stenogramy z nagrań hip­nozy regresy­wnej, prof. Sta­wowska doszła do wniosku, iż u osób niewidomych, cofnię­tych do innych żywotów, pojawia się pełna per­cepcja wzrokowa. Ślepi od urodzenia ludzie byli w stanie opisać kolor i ksz­tałt przed­miotów, osób czy zwierząt, które napotkali w reinkar­na­cyjnych wizjach.

Zagrożony całkow­itą śle­potą 28-​latek, który twierdził, iż w alter­naty­wnym życiu z roku 1650 nazy­wał się Krzysztof Chału­biński, mimo iż był człowiekiem słabo wyk­sz­tał­conym i władał ubogim słown­ictwem – pod hip­nozą uży­wał tak wyszukanych określeń, jak np. Jadę czterokółką lub Mam na sobie koł­pak wysadzany rubinem. Dzięki podanym przez pac­jenta rozlicznym szczegółom Pani Pro­fe­sor zdołała ustalić, że opisy­wał on odby­wa­jący się w Warsza­wie sejmik szlachecki – wydarze­nie łatwe do wytropi­enia w doku­men­tach historycznych.

Tego rodzaju casusy uzu­peł­ni­ały obserwacje dokony­wane przez Sta­wowską u pac­jen­tów pod­czas OBE – ekste­ri­o­ryza­cji poza ciało fizy­czne lub przeży­wa­ją­cych doz­na­nia na granicy śmierci (NDE).

Niewidomego od urodzenia z powodu niedoroz­woju siatkówek i ner­wów wzrokowych M. K., lat 27, po wyucze­niu tech­niki rozluź­ni­a­nia i medy­tacji tran­scen­den­tal­nej, którą upraw­iał ok. 12 miesięcy, zaz­na­jomiłam z tech­niką ekste­ri­o­ryza­cji – pisze Pani Pro­fe­sor w książce Reinkar­nacja. Doświad­cze­nie nieskońc­zoności.

Gdy ter­apeutka próbowała prze­nieść pac­jenta do poprzed­niego wcie­le­nia, mężczyzna za każdym razem naty­ch­mi­ast się budził. Okazało się, że

w innej inkar­nacji popełnił samobójstwo.

Którejś nocy obudził go huk wys­trzału z pis­to­letu, którego zimną lufę odczuł na pod­niebi­e­niu – relacjonowała Sta­wowska. – Miał pełną świado­mość, że przed strza­łem w usta strze­lał sam do kogoś, i że do niego strze­lano, gdyż poczuł silny ból w lewej szczęce.

Z kolei jeśli chodzi o doz­na­nia na granicy śmierci, trudno wyjaśnić, jak to się dzieje, że ludzie niewidomi są w stanie podać kolor swe­tra, wzór krawata, czy krój poszczegól­nych części garder­oby osób, które się nimi zaj­mowały, gdy w stanie kry­ty­cznym trafili do szpitala.

Po czterech lat­ach włas­nych badań Lidia Sta­wowska miała już dość mate­ri­ału, aby móc porów­nać go z wynikami doświad­czeń innych. Prześledz­iła m.in. testy doty­czące hip­nozy reinkar­na­cyjnej, doz­na­nia ludzi, którzy przeżyli śmierć klin­iczną oraz opowieści podróżników OBE ekste­ri­o­ryzu­ją­cych poza powłokę ciała. Bez względu na wiek, płeć, nar­o­dowość, religię i świato­pogląd, relacjonowane przez pac­jen­tów odczu­cia okazały się zaskaku­jąco zbieżne. Jeśli dodać do tego, że stosowano różne tech­niki badaw­cze (hip­nozę płytką, głęboką, wywiad, medy­tacje), pewne jest, że mamy do czynienia z zaskaku­jącą koin­cy­dencją, która winna zostać rzetel­nie przebadana.

Pro­fe­sor Sta­wowska ujęła to w ten sposób: – Po pod­sumowa­niu moich doświad­czeń i porów­na­niu ich z tym, do czego dos­zli naukowcy z innych kra­jów mogę powiedzieć, że wiele wskazuje na to, iż psy­chika ludzka jest nieza­leżna i korzysta z mózgu tak, jak korzysta się z pewnego użytecznego narzędzia. Pomiędzy nimi wys­tępuje taka zależność, jaka ma miejsce między kom­put­erem a jego użytkownikiem.

Pani Pro­fe­sor, która na macierzys­tej uczelni nie miała łatwego życia ze względu na charak­ter prowad­zonych przez siebie badań (twar­dogłowym decy­den­tom kojarzyły się one bardziej z magią niż z aka­demicką nauką), przez 20 lat upraw­iała medy­tację tran­scen­den­talną, jogę królewską i inne tech­niki roz­woju duchowego. Lubiła mówić, iż odnalazła kanał łączności z wiedzą kos­miczną i to stamtąd przyszedł do niej nakaz, by ogłosić ludziom dobrą now­inę: śmierć nie ist­nieje – potwierdza to coraz więcej badań naukowych. Dlat­ego strach przed nią nie ma najm­niejszego sensu!

W jed­nym z ostat­nich wywiadów, prezen­tu­jąc niepoko­rna naturę nieza­leżnej myśli­cielki, stwierdz­iła: – Słowa, których uży­wamy w środę popiel­cową – „Z prochu pow­stałeś i w proch się obró­cisz” – to abso­lutna bzdura. Nie da się sprowadzić istoty życia wyłącznie do ciała. Nasze życie jest wieczne!


Sko­men­tuj tekst na naszej grupie dyskusyjnej (Facebook)

W sprzedaży




Newsletter

Strona korzysta z plików cook­ies w celu real­iza­cji usług i zgod­nie z Poli­tyką pry­wat­ności. Możesz określić warunki prze­chowywa­nia lub dostępu do plików cook­ies w Two­jej przeglą­darce. Więcej infor­ma­cji w Poli­tyce pry­wat­ności.