Krzysztof Jackowski: Wizja w Złotych Tarasach

Na przełomie 20032004 roku Jack­owski był aż trzykrot­nie w Japonii na zaprosze­nie tok­i­jskiej telewizji Asahi. Miał spróbować wyjaśnić sprawy krymi­nalne. Były bardzo trudne – zabójstwo czteroosobowej rodziny z Osaki, morder­stwo młodej kobi­ety czy zaginię­cie nas­to­latki o imie­niu Noriko. Z zada­nia wywiązał się doskonale.


Krzysztof Janoszka

Misja: zła­pać zabójców w Japonii

W trak­cie swoich pobytów w kraju Kwit­nącej Wiśni zle­cono mu sie­dem takich spraw. Cztery z nich wyjaśnił, a trzech nie potrafił. Niem­niej jed­nak odniósł niek­wes­t­ionowany sukces, gdyż każdej pró­bie wyjaśnienia towarzyszyło oko kamery. W ten sposób pow­stało sie­dem odcinków filmów, które były emi­towane w telewizji japońskiej.

Jed­nym z najwięk­szych jego sukcesów okazało się odnalezie­nie ciała 42-​letniego mężczyzny, który był agen­tem ubez­pieczeniowym. Mieszkał samot­nie w niewielkim domku na przed­mieś­ci­ach miasta Narita. Kiedy wraz z ekipą telewiz­yjną dotarli do jego domu, drzwi otworzyła mu drob­nej pos­tury kobi­eta – sios­tra zaginionego.

Przeglą­daj SPIS TREŚCI numeru 5/​2018

W domu było schlud­nie, czysto i spoko­jnie – ale tylko z pozoru. Japonka zaprowadz­iła ich do jed­nego z pokoi i ręką wskazała na ścianę. Wid­ni­ała na niej zaschnięta krew. Wyglą­dało to tak, jakby ktoś dostał mocny cios. Tak mocny, że krew trys­nęła na ścianę.

Jas­nowidz długo się sku­piał. Określił, że brata gospo­dyni odwiedz­iła kobi­eta z mężczyzną. Byli praw­dopodob­nie jego klien­tami. W trak­cie tego spotka­nia pokłó­cili się o jakieś doku­menty. Ci ludzie chcieli go oszukać, chodz­iło o dużą sumę pieniędzy. W trak­cie awan­tury mężczyzna-​gość wziął do ręki coś ciężkiego i gwał­townie uderzył tym domown­ika w głowę. Ten naty­ch­mi­ast upadł. Sprawcy splądrowali mieszkanie, krad­nąc pieniądze i inne kosz­towności, ale na tym nie skończyli.

Ich dal­sze zachowanie wydawało się jas­nowid­zowi dzi­wne, gdyż po splądrowa­niu powinni naty­ch­mi­ast uciec z miejsca zbrodni, a oni pochylili się nad ofi­arą, przynieśli jakąś folię, w którą okrę­cili szczel­nie ciało. W takim kokonie z folii wynieśli ciało do bagażnika samo­chodu i odjechali. Jack­owski nie mógł zrozu­mieć, dlaczego tak postąpili. Myślał, że musieli mieć jakiś istotny powód, ale nie mógł go z jakichś przy­czyn wyczuć.

Dla japońs­kich polic­jan­tów sprawa była jasna — najpraw­dopodob­niej agent ubez­pieczeniowy został zamor­dowany. Dowo­dem była krew na ścianie, która należała do zagin­ionego. Przez osiem miesięcy na próżno szukali ciała. Wydawało się, że nic już nie da się zrobić.

Zadaniem Jack­owskiego było wskazanie czegokol­wiek, co przy­bliżyłoby polic­jan­tów do miejsca ukrycia zwłok. W końcu stwierdził, że są uto­pi­one w niewielkim stawie…

To jedynie frag­ment niniejszego artykułu. Pełną wer­sję przeczy­tasz w 5/​2018 dostęp­nym także jako e-​wydanie.

W sprzedaży

Newsletter

Przeczy­tałem Reg­u­lamin i zgadzam się



Strona korzysta z plików cook­ies w celu real­iza­cji usług i zgod­nie z Poli­tyką pry­wat­ności. Możesz określić warunki prze­chowywa­nia lub dostępu do plików cook­ies w Two­jej przeglą­darce. Więcej infor­ma­cji w Poli­tyce pry­wat­ności.