Wszechświat wielowymiarowy

Uni­w­er­salna zasada rządząca Wszechświatem musi­ała być znana już w starożyt­ności i powracano do niej później wielokrot­nie, choć bez sukcesu ze względu na obow­iązu­jący w nauce mech­a­nisty­czny paradyg­mat. Świad­czy o tym nie tylko sym­bol Yin-​Yang, który w świ­etle ostat­nich ustaleń fizyki nabrał nowego znaczenia, ale i starożytne piramidy rozsiane na całej kuli ziem­skiej, stanow­iące odw­zorowanie części skład­owych fun­da­men­tal­nej równowagi wektorowej


dr Włodz­imierz Borzęcki, 10/​2018

Żyjemy w cza­so­przestrzeni czterowymi­arowej, gdyż dokład­nie taki zakres otacza­jącej nas rzeczy­wis­tości odbier­amy zmysłami. Jed­nak dokony­wane w niej obserwacje sug­erowały od lat, że świat wokół nas jest bardziej złożony.

Pier­wszym syg­nałem były fenomeny anom­alne, które według kon­wencjon­al­nej wiedzy przy­rod­niczej nie miały prawa zaist­nieć w cza­so­przestrzeni, a jed­nak zdarzały się, dając się nawet zare­je­strować. Za kole­jny można uznać efekty poszuki­wa­nia uni­w­er­sal­nej teorii wszys­tkiego, które ujawniły, że Wszechświat ma więcej wymi­arów (poziomów orga­ni­za­cyjnych) niż te pod­dawane bezpośred­niej obserwacji, ponieważ wyko­rzysty­wana w kole­jnych próbach unifika­cyjnych syme­tria cechowa­nia sug­erowała, że zwięk­szanie ich liczby poz­woli ująć pod­sta­wowe prawa fizy­czne w jedną wspólną formę matem­aty­czną. Dane te pod­powiadały, że Uni­w­er­sum stanowi spójną całość, łącząc w sobie wymi­ary jawne oraz ukryte przed naszym postrze­ganiem. Więcej światłą rzu­ciła na ten prob­lem dopiero fizyka kwan­towa, wykazu­jąc nie tylko nielokalność zjawisk kwan­towych w sto­sunku do czasu i przestrzeni na skutek ich tajem­niczych pow­iązań info-​energetycznych, ale także enig­maty­czna naturę samej materii, której charak­ter okazał się zależny od sposobu prowadzenia obserwacji.

Ponieważ było to niezrozu­mi­ałe w świ­etle obow­iązu­jącego mech­a­nisty­cznego paradyg­matu naukowego, zaczęto szukać w jego ramach takich inter­pre­tacji tego fenomenu, które prowadz­iły do znacznej kom­p­likacji matem­aty­cznych mod­eli opisu­ją­cych otacza­jącą nas rzeczy­wis­tość oraz materię rozu­mi­aną jako jej tworzywo.

W tym miejscu należy wyraźnie pod­kreślić, że twor­zone mod­ele to nie rzeczy­wis­tość, lecz jedynie jej odw­zorowanie w postaci rów­nań. (…) Brak możli­wości połączenia w jedną całość praw fizyki klasy­cznej i kwan­towej długo syg­nal­i­zował, że ofer­owany przez naukę model świata, w którym egzys­tu­jemy, wciąż nie jest zadowalający.

Przeglą­daj spis treści numeru 10/​2018 lub zamów wer­sję elek­tron­iczną

Impas ten prz­er­wała dopiero taka wer­sja kon­cepcji pow­sta­nia złożonej struk­tury Wszechświata w dalekiej przeszłości, której twórcy całkowicie zrezyg­nowali z matem­aty­cznych uproszczeń stosowanych przez poprzed­ników. Przed­staw­ili ją polscy naukowcy: astrofizyk prof. Dr hab. Michał Heller i matem­atyk prof. dr hab. Wiesław Sasin, wykazu­jąc, że Wszechświat był w stanie wye­wolu­ować z początkowej osobli­wości w wyniku nat­u­ral­nych praw fizy­cznych, przy czym owa osobli­wość (opisana matem­atyką z natury nielokalną) jest wieczna, czyli nadal ist­nieje, pozosta­jąc z zanur­zoną w niej cza­so­przestrzenią w stanie inter­akcji. Byłą to skuteczna próba połączenia znanych praw fizyki w jedną całość, która ujawniła, że fizyka klasy­czna oraz kwan­towa stanowią przy­padki szczególne uni­w­er­sal­nego mod­elu i opisują łącznie tę samą rzeczywistość.

Wniosek wypły­wa­jący z teo­re­ty­cznych obliczeń Hellera i Sasina był w pełni zgodny z nowa­torską inter­pre­tacją fizyki kwan­towej przed­staw­ioną wcześniej przez bry­tyjskiego fizyka prof. Davida J. Bohma. Długo czekała ona na akcep­tację świata nauki. Przy czym dowodziła

ist­nienia niez­nanej części rzeczywistości

która wprawdzie jest niedostępna naszym zmysłom, ale umożli­wia komu­nikację nielokalną przez połącze­nie – za pomocą zmi­en­nej ukry­tej – wszys­tkiego, co ist­nieje, w jedną kom­paty­bilną całość. Do podob­nego wniosku doszedł amerykański fizyk prof. Harold E. Puthoff, udowad­ni­a­jąc w toku teo­re­ty­cznych obliczeń, że żaden atom materii sub­stanc­jal­nej nie utrzy­małby się w cza­so­przestrzeni w stanie sta­bil­nym bez czer­pa­nia energii z pola punktu zerowego (próżni fizy­cznej), która łączy jawni i ukryty poziom ist­nienia. Dokład­nie tego samego dowodz­iła teo­ria próżni zaprezen­towana przez kon­trow­er­syjnego rosyjskiego fizyka prof. Gien­nadija Szy­powa

To jedynie frag­ment artykułu. Pełną wer­sję przeczy­tasz w 10/​2018 dostęp­nym także jako e-​wydanie.

W sprzedaży




Newsletter

Strona korzysta z plików cook­ies w celu real­iza­cji usług i zgod­nie z Poli­tyką pry­wat­ności. Możesz określić warunki prze­chowywa­nia lub dostępu do plików cook­ies w Two­jej przeglą­darce. Więcej infor­ma­cji w Poli­tyce pry­wat­ności.