Uzdrawiające kody - Medycyna przyszłości

Spis treści

Mówi się, że to obecnie najbardziej efektywna metoda uzdrawiania naturalnego na świecie. Liczy sobie już 10 lat, lecz znana jest głównie w USA. Jak się wydaje, działa w przypadku wszystkich chorób - psychicznych i fizycznych. Z tego względu zalicza się ją do obszaru medycyny i psychologii energetycznej

Czy koncepcja, o jakiej mowa, zrewolucjonizuje system myślenia w sferze przywracania zdrowia? Jak do tej pory medycyna akademicka, zwłaszcza jeśli chodzi o choroby przewlekłe, nie ma na koncie zbyt wielu sukcesów. Przeciwnie, stosowanie niezliczonej ilości środków chemicznych zwanych lekami często powoduje pogarszanie się stanu pacjenta. Odsyłani od specjalisty do specjalisty chorzy nierzadko tracą nadzieję, zwłaszcza gdy leczenie trwa bez końca, a poprawy nie widać. Uzdrawiające kody mają szansę to zmienić, a przynajmniej uczynić wyłom w twardym murze medycyny alopatycznej.

Historia pewnej choroby i lotu do domu

Ich odkrywcą jest Alexander Loyd, który krótko po ślubie stwierdził, że z jego żoną Tracey dzieje się coś niedobrego. Wizyty u kolejnych lekarzy obnażyły straszną prawdę: u kobiety stwierdzono depresję kliniczną zwaną endogenną, czyli spowodowaną czynnikami natury biologicznej. Medycyna do dziś nie wie, co ją wywołuje. Mówi się o podłożu genetycznym, o nieprawidłowej pracy neuroprzekaźników itd. Jednak nikt nie zna prawdziwej przyczyny tej okrutnej przypadłości. Pewne jest natomiast, że choroba niszczy życie dotkniętego nią człowieka i jego bliskich. Wszystko zostaje podporządkowane depresji, cała rodzina żyje pod jej dyktando. Nie istnieje tu żadna rzeczywiście skuteczna forma leczenia. Antydepresanty powodują natomiast pojawienie się skutków ubocznych, czasami równie trudnych do zniesienia jak sama depresja. Można pokusić się o porównanie, że tak właśnie wygląda piekło. Chorego często nawiedzają myśli samobójcze. Jego życie przypomina stan zombi, gdyż jakaś niewidzialna siła pozbawia go całej energii.
Tracey znajdowała się właśnie w takim stanie. Alex postanowił jednak nie poddawać się. Skoro lekarze nie mogli w niczym pomóc, postanowił szukać ratunku sam.
Odkrywca uzdrawiających kodów dr Alexander LoydUkończył psychologię (5 lat), a potem naturopatię (4 lata). Dowiedział się wiele, ale nie znalazł dla żony lekarstwa. Szukał dalej i codziennie modlił się do Boga, prosząc o całkowite uzdrowienie Tracey. Odniósł pewien sukces, gdyż dzięki stosowaniu różnych metod leki farmakologiczne zostały przez chorą całkowicie odstawione. Niektóre z nich były nawet dość skuteczne, ale działały tylko jakiś czas, a potem depresja wracała.
W międzyczasie Loyd zainteresował się fizyką kwantową. Prowadząc własne studia w tym zakresie, ze zdziwieniem stwierdził, że dowiedział się znacznie więcej, niż kiedykolwiek usłyszał na studiach. Odkrył szereg powiązań, o których nikt nigdy nie wspominał na uczelniach. Doszedł do wniosku, że istotą choroby jest nieprawidłowa częstotliwość energii i, jeśli uda się ją skorygować, zdrowie powróci bez żadnych leków, operacji tudzież nieprzyjemnych zabiegów.
Zrozumiał więc istotę choroby, nie wiedział jednak na razie, w jaki sposób schorzenie to usunąć. Miał natomiast nadzieję, że pewnego dnia ta medycyna, jaką znamy, zostanie zastąpiona przez system uzdrawiania, który pozwoli zapanować nad przepływem energii w ciele.
Ciągle się modlił. Cały czas wierzył, że istnieje rozwiązanie i że któregoś dnia Tracey będzie zdrowa. Trwało to 12 lat.
Pewnego razu Loyd czekał na lotnisku na samolot, którym miał wrócić do domu. Gdy w tym czasie zadzwoniła żona, od razu zrozumiał, że jest z nią źle. Gdyby był na miejscu, mógłby sprowadzić pomóc, ale z tak dużej odległości niewiele dało się zrobić. Długo rozmawiał z małżonką, lecz nie rozwiało to jego obaw. Kiedy usiadł w samolocie, znów zaczął się modlić.
I wtedy nagle wewnętrznym okiem ujrzał mechanizm uzdrawiania. Jak pisze, nie było aniołów, głosu z nieba, niczego mistycznego, a mimo to od razu wiedział, że przekaz ten pochodzi od Boga.
Zaczął gorączkowo notować. Ponieważ ołówek nie nadążał za pojawiającymi się obrazami, krzyknął: – Boże, nie tak szybko, zwolnij! Pisał, aż rozbolała go ręka, ale był szczęśliwy, gdyż pojął, że otrzymał odpowiedź na swoje prośby i modlitwy. Zarazem zrozumiał, że to nie kolejny sposób usuwania symptomów, lecz doskonały, kompletny system uzdrowienia przyczyn choroby. Obejmował on nieznane dotąd cztery centra energetyczne znajdujące się w obrębie głowy. W taki właśnie niecodzienny sposób powstały uzdrawiające kody. Nie trzeba chyba dodawać, że Tracey wkrótce wyzdrowiała.

W sprzedaży



Newsletter

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Więcej informacji w Polityce prywatności.