Bioterapeuta XXI wieku

Spis treści

Maria Rojek

Piotr LeszczyńskiJego zdaniem, bioenergoterapia powinna ciągle się rozwijać, aby umożliwić niesienie skutecznej pomocy cierpiącym. Healer i radiesteta z Ostrowca Świętokrzyskiego, Piotr Leszczyński nie poprzestaje na tradycyjnych metodach pracy z energią: podnoszeniu jej poziomu, poprawianiu pracy czakramów, regulacji przepływu energii w meridianach. Czerpiąc z najnowszych zdobyczy biologii molekularnej, medycyny, genetyki, biofizyki i fizyki kwantowej, wzbogacił swój warsztat o pracę z RNA i DNA, genami, komórkami macierzystymi. Praktykuje też chirurgię fantomową.

Niezwykłe metody i spektakularne sukcesy Leszczyńskiego w zwalczaniu zarówno zaawansowanych chorób nowotworowych, autoimmunologicznych jak i popularnych, trudnych do wyleczenia dolegliwości przyciągają uwagę naukowców, a nawet lekarzy. On sam chętnie dzieli się swoimi doświadczeniami na organizowanych w całym kraju spotkaniach, warsztatach oraz kursach.

Teresa C. z Wrocławia poznała Piotra Leszczyńskiego podczas Warsztatów Harmonii Kosmosu w Ślęży, gdzie prezentował wykład na temat efektów operowania energiami na poziomie DNA. Zwierzyła się terapeucie z problemów, jakie stwarza nietrzymanie moczu. To dziś dolegliwość tak powszechna u kobiet, że zasługuje na miano cichej epidemii. Niestety, one same niechętnie informują lekarzy o tych kłopotach. Dzieje się tak m.in. dlatego, że środki farmakologiczne, które oferuje medycyna akademicka, często okazują się w tym przypadku nieskuteczne, nie zawsze też przynosi poprawę zabieg operacyjny. Tymczasem uczucie częstego parcia na pęcherz utrudnia normalne funkcjonowanie. Zniechęca do wychodzenia z domu i zmusza do takiego planowania codziennej marszruty, aby można było po drodze korzystać z miejskich toalet. Nie jest to choroba, na którą się umiera, ale potrafi bardzo utrudnić życie.

I oto po kilkunastu zaledwie zabiegach, przeprowadzonych przez Piotra Leszczyńskiego na odległość, dolegliwość ustąpiła, a skierowanie na operację okazało się niepotrzebne. Jednak uporanie się z problemem nie przyszło łatwo: mój rozmówca musiał w tym celu zaangażować cały arsenał środków, włącznie z zabiegiem chirurgii fantomowej, polegającym na podciągnięciu macicy i oddziaływaniem na geny i chromosomy.
Inny mężczyzna, który musiał 3-4 razy wstawać w nocy, żeby skorzystać z toalety, po dwóch zabiegach w radomskim gabinecie terapeuty spał bez przerwy do rana.
Feliks W., cierpiący na schorzenie prostaty i skazany do końca życia na cewnik albo operację urologiczną popadł w depresję. Po pierwszym zabiegu poczuł, jakby zdjęto mu z mózgu ciężar, który wcześniej go wręcz przytłaczał. Samopoczucie pacjenta poprawiło się, a on sam wierzy, że ani cewnik ani zabieg nie będą już potrzebne.

Radiestezjo, na pomoc!

Piotr Leszczyński podczas zabieguKto decyduje się na kurację u Piotra Leszczyńskiego, powinien dostarczyć mu plan mieszkania. Terapeuta sprawdza bowiem, na jakie zagrożenia klient jest narażony w miejscu, gdzie najczęściej przebywa. Najlepiej przeprowadzony zabieg nie będzie skuteczny, jeśli po powrocie do domu chory dostanie się pod wpływ żył wodnych, anten telekomunikacji, stacji energetycznej czy radioaktywnej plamy. 80 proc chorób – zdaniem healera – powodują właśnie zagrożenia radiestezyjne. Szczególnie niebezpieczne są plamy radioaktywne, pojawiające się tam, gdzie w podłożu, nieraz głęboko pod budynkami, występują złoża minerałów zawierających pierwiastki promieniotwórcze: arsen, uran, pluton, stront, cez, albo zanieczyszczone nimi kopaliny.
Negatywnego wpływu plamy radioaktywnej doświadczyła pani Ania z Radomia. Spanie nad tą anomalią spowodowało szybkie przekształcenie guza piersi w nowotwór złośliwy. Lekarze usunęli guz operacyjnie, po czym zaproponowali amputację piersi i węzłów chłonnych.

Seanse u Piotra Leszczyńskiego sprawiły, że komórki rakowe wyginęły. Odporność, z poziomu zerowego urosła do 40 procent, uaktywniony został gen ADA. Chora otrzymała odpromiennik neutralizujący wpływ plamy radioaktywnej i cieków wodnych (w konstrukcji tego neutralizatora wykorzystana została wiedza wywodząca się ze starożytnego Egiptu). Ze swej strony terapeuta stwierdził, że w genach nie ma już mutacji nowotworowych. Pomógł też chorej poprawić ostrość widzenia, używając komórki macierzystej ze szpiku kostnego, którą kieruje do oczu, aby odbudować sześć nerwów i pozostałe części gałki ocznej odpowiedzialne za widzenie. Mimo to droga do uzdrowienia kobiety, o jakiej mowa, jest jeszcze długa i trudna. Cierpi ona bowiem także na bezsenność, z którą nie sposób się uporać, zanim nie zostanie oczyszczona podświadomość. W tym przypadku nie pomoże psycholog, ani pisanie afirmacji w rodzaju: Ja śpię dobrze, ty śpisz dobrze itp. Terapeuta zdecydował się więc na połączenie z ośrodkiem snu w głowie klientki oraz oddziaływanie na poziomie energetycznym na geny SIRT 1 i CLOCK.

Prawidłowe relacje między tymi genami odpowiadają za dobry sen, one same zaś powinny komunikować się we wszystkich komórkach ciała. Przyczyna bezsenności leży tu jednak w podświadomości. Trudno ją usunąć bez procesu oczyszczania karmicznego, wybaczenia wszystkim wszystkiego, i to w całym łańcuchu wcieleń. Klientka zaś nie jest gotowa na taką radykalną zmianę stylu myślenia. W związku z tym terapeuta przypomina, że rozpamiętywanie starych myśli nie pozwala przyjść nowym myślom. W ślad za myślą płynie energia. Dobra myśl się urzeczywistnia. Tymczasem chora jeszcze nie potrafi ani uwierzyć w poprawę zdrowia oraz odporności, ani się nimi cieszyć. Dopiero pod koniec ponad godzinnego zabiegu, który mam możność obserwować, na jej twarzy pojawia się uśmiech, świadczący o odprężeniu.

W sprzedaży



Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Więcej informacji w Polityce prywatności.