Codziennie dziękuję za dar uzdrawiania

Spis treści

Ewa Dereń

Krystyna KasztaTo bodaj jedyne mini-centrum bioenergoterapii w Polsce określone już w samej jego nazwie jako Gabinet dla ludzi i zwierząt. Ale tylko ci pierwsi muszą pofatygować się tu sami. Do zwierząt jego właścicielka, Krystyna Kaszta jeździ sama.

Od ośmiu lat regularnie – i charytatywnie – opiekuje się mieszkańcami Przytuliska dla zwierząt "Przystań Ocalenie" w Tychach, któremu patronuje medialnie Nieznany Świat. Zawdzięczają jej zdrowie niezliczone czworonogi, które odwiedza w domach lub tylko w przestrzeni myślowej – gdyż praca energetyczna na odległość niczym, jej zdaniem, nie różni się od zabiegu bioterapeutycznego wykonywanego bezpośrednio. Efekty terapeutyczne, jakie uzyskuje healerka, a także zabiegi oczyszczania ludzi i miejsc oraz praca energetyczna na rzecz całej planety, które wykonuje obok klasycznej bioenergoterapii, czynią z Krystyny Kaszty jedną z najbardziej niezwykłych uzdrowicielek w Polsce.

Pomaganie chorym niezwykle ułatwia mi fakt, że posiadam zdolność jasnowidzenia – mówi terapeutka. – Mam na myśli nie tyle dar widzenia przyszłości, co raczej wgląd w ciało i pole energetyczne człowieka, a często również w jego przeszłość, także sprzed obecnej inkarnacji. To niezwykle ułatwia mi pracę, bo dzięki temu „widzeniu” mogę szybciej i z trwałym efektem usunąć wiele zaburzeń energetycznych, blokad w meridianach i w biopolu, ale też tam emocjonalnych. Pacjent nie musi mi mówić, co mu dolega; przystępując do zabiegu widzę jego wnętrze i dokładnie wiem, gdzie tkwi problem. Niekiedy niektóre organy wewnętrzne ukazują mi się trójwymiarowo, jakby były wypreparowane. Bywa, że do usunięcia choroby w ciele fizycznym niezbędne jest oczyszczenie człowieka – uwolnienie go spod wpływów innych bytów, z rozmaitych brudnych energii, którym pozwolił wtargnąć w swoje pole energetyczne. Czasem możliwe jest też uwolnienie go od jakiejś części karmy, co natychmiast przekłada się na poprawę stanu duchowego i fizycznego chorej osoby.
– Oczywiście – dodaje Krystyna Kasztanie każdy potrzebuje oczyszczenia. Gdy ktoś jest chory, zawsze ma kompletny bałagan w energiach i wówczas wystarczy tylko je uporządkować, a następnie zasilić energią, wypełnić światłem.

Energia nie zna odległości

Uporządkować bałagan w energiach chorego i zasilić go własną. Krystyna Kaszta w swoim gabinecieZabiegi bioterapeutyczne Krystyna Kaszta wykonuje w swoim gabinecie "Szansa" w Mikołowie lub na odległość. W ostatnim przypadku wystarczy jej tylko imię i nazwisko leczonej osoby. Natomiast zabiegi oczyszczania przeprowadza wyłącznie na odległość, pracując we własnym domu. Zapewnia to największe skupienie – zarówno jej, jak i pacjentowi, który się wówczas nie rozprasza, nie próbuje rozmawiać, czy pytać, a jedynie koncentruje się na odbiorze energii. Jak wynika z relacji osób poddanych temu zabiegowi, nie było wśród nich ani jednej, która nie miałaby w jego trakcie bardzo wyraźnych odczuć.

Oczyszczałam osoby znajdujące się w Australii, Ameryce czy w krajach zachodniej Europy. Każda z nich dokładnie wiedziała i czuła, kiedy płynie do niej energia, choć rodzaj doznań jest indywidualny – mówi healerka. – Świat, a nawet Wszechświat, jest energetyczną jednością i nie ma żadnego znaczenia, w jakich punktach kuli ziemskiej znajdujemy się ja i mój pacjent. Po zabiegu zawsze rozmawiam z tymi ludźmi telefonicznie. Mówię im, co widziałam i co powinni wiedzieć, by w przyszłości uniknąć problemów zdrowotnych oraz emocjonalnych. Sama także pytam o ich doznania, ponieważ jest to dla mnie ważne. Ja się po prostu nieustająco uczę, także od moich pacjentów.

Osoby, którym pomogła – nieraz już podczas pierwszej wizyty – twierdzą, że Krystyna Kaszta dysponuje potężną energią uzdrawiającą. Ona sama woli mówić, że tę energię jedynie przekazuje.

Bioenergoterapią zajmuję się od kilkunastu lat i, im więcej mam doświadczenia, im więcej widzę, rozumiem i umiem, tym więcej jest we mnie pokory, gdyż wiem, że to nie ja dokonuję wszystkich tych uzdrowień. Uzdrowienie czy oczyszczenie człowieka nie jest w ludzkiej mocy – to łaska Boska. Prawda, że dzieją się za pośrednictwem mojej osoby; to ja kontroluję cały proces, skupiam na nim uwagę, wiem, o co mam poprosić. Ale bez pomocy z Góry nie zdziałałabym nic. Czasem podczas zabiegu wyraźnie czuję, że coś mnie popycha: zrób jeszcze to, powiedz tamto. U niektórych osób wykonuję masaż aury, a właściwie inne istoty robią go przeze mnie; ja nie potrafiłabym z taką szybkością poruszać rękami. To jest dar, takiej pracy nie można się nauczyć. Żadne kursy czy inicjacje tego nie dadzą. Mam te umiejętności od dziecka, choć widzieć energię i inne wymiary zaczęłam dopiero później. Ukończyłam co prawda dwa stopnie reiki, ale myślę, że pracowałabym tak samo bez dyplomów. Od zawsze miałam przekonanie, że wiem już właściwie wszystko, co mi potrzebne i tylko sobie to przypominam.

W sprzedaży



Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Więcej informacji w Polityce prywatności.