Bioenergoterapia radiestezją wspierana

Spis treści

Ewa Dereń

Gracjan KuźniakGracjan Kuźniak jest jednym z nielicznych radiestetów czynnie praktykujących bioenergoterapię i jednym z niewielu bioenergoterapeutów, którzy każdy zabieg poprzedzają szczegółową diagnozą radiestezyjną. Obie te dziedziny wiedzy i praktyki uważa za dwie nierozłączne gałęzie, które pozwalają kompleksowo pomóc choremu człowiekowi.

Nie ma mowy o trwałej poprawie zdrowia, jeśli po najbardziej nawet skutecznym zabiegu bioenergoterapeutycznym chory nadal będzie wracał do miejsca, w którym jest narażony na szkodliwe promieniowania – uważa Gracjan Kuźniak, mistrz bioenergoterapii i radiestezji, członek wszystkich ważniejszych polskich stowarzyszeń zajmujących się tą właśnie problematyką. O skuteczności takiego podejścia świadczą nie tylko opinie licznych pacjentów, ale także zaproszenia do prowadzenia szkoleń i warsztatów dla obu tych środowisk zawodowych. Co więcej, praktykowanie obu specjalności pozwoliło Kuźniakowi zwrócić uwagę na pewien rodzaj mało dotąd znanych w radiestezji promieniowań. Healer ze Śląska nazwał je polami wirowymi i od 2001 roku jest ich głównym badaczem, a zarazem propagatorem wiedzy o nich w środowisku radiestezyjnym.

Z wykształcenia jest inżynierem, co pozwala mu na łatwiejsze rozumienie fizykalnej natury zjawisk radiestezyjnych. Jednak dziedziną tą pasjonował się już od dziecka, gdyż radiestetą (a jednocześnie jasnowidzem), był jego ojciec. Takie fenomeny jak telepatia, praca z energiami, ich uzdrawiająca moc i możliwości bioenergoterapii były dlań od zawsze czymś absolutnie naturalnym. Do pewnego momentu traktował te zainteresowania jako pasjonujące hobby, nie myśląc, że swoje predyspozycje będzie kiedyś wykorzystywał do realnej pomocy innym. Później jednak pojawiły się sytuacje rodzinne, które go do tego zmusiły.
Najpierw zachorowała matka Gracjana Kuźniaka. Obrzęk mózgu i śpiączka cukrzycowa nie rokowały nadziei na wyzdrowienie.
Lekarze dawali jej kilkanaście godzin życia.
Nie chciał się z tym pogodzić. Spędził przy łóżku matki cztery godziny, wykorzystując wszystkie swoje umiejętności bioenergoterapeutyczne. Poprawa stanu zdrowia postępowała tak szybko, że lekarze zdecydowali się podjąć dalsze leczenie. Przeprowadzili m.in. skomplikowany zabieg neurologiczny. Matka żyła po nim jeszcze 10 lat.
Później zaczęła chorować żona. Rozpoznano u niej groźną chorobę krwi.

Diagnoza brzmiała jak wyrok, ale nie poddałem się – wspomina terapeuta. – Rozpocząłem regularne oddziaływanie bioenergoterapeutyczne. Od tamtej chwili minęło już ponad dziesięć lat. Żona pozostaje pod opieką poradni hematologicznej, ale dzięki moim zabiegom – mimo pojawiających się okresowo dolegliwości – jest w stanie normalnie funkcjonować.

Radykalny zwrot w działalności Gracjana Kuźniaka nastąpił w 1996 roku, kiedy syn jego koleżanki znalazł się w stanie krytycznym w szpitalu w Oświęcimiu. Ostry stan zapalny trzustki, a później śpiączka nie dawały – zdaniem lekarzy – nadziei na przeżycie. Chłopaka przeniesiono do szpitala w Katowicach, gdzie jednak nie nastąpiła poprawa. Dysponując jedynie zdjęciem legitymacyjnym chorego, healer rozpoczął działanie uzdrawiające na odległość.

Koleżanka początkowo potraktowała to jako chęć pocieszenia jej w trudnej sytuacji – wspomina terapeuta. – Tymczasem ku zdumieniu lekarzy chłopak wybudził się ze śpiączki. Jego stan zdrowia szybko się poprawiał i po 30 dniach wyszedł ze szpitala, bez zmian w trzustce i płucach. Z operacji zrezygnowano.

Wiadomość o uratowaniu umierającego szybko rozeszła się w otoczeniu Kuźniaka. Został, jak sam mówi, wręcz zmuszony do tego, by zająć się profesjonalnie bioenergoterapią, gdyż codziennie do niego ustawiały się kolejki chorych szukających pomocy. W tej sytuacji postanowił uczynić zadość wszystkim branżowym wymaganiom: ukończył liczne kursy i szkolenia, uzyskał tytuł mistrza w zawodzie: bioenergoterapeuta i radiesteta, a także wstąpił do cechu. Z czasem zaś został członkiem komisji egzaminacyjnej weryfikującej bioenergoterapeutów. Dziś uważa, że połączenie tych dwóch dziedzin było bardzo dobrym wyborem.

Radiestezja bada zaburzenia energetyczne. A czym jest choroba? Również zaburzeniem energetycznym, tyle że nie środowiska, a organizmu ludzkiego. Energia manifestuje się w różnych formach, a jako bioenergoterapeuta jestem w wyjątkowo korzystnej sytuacji, gdyż mogę wykorzystać techniki radiestezyjne pozwalające na w miarę dokładną ocenę zaburzenia energii i zdrowia klienta – opowiada Kuźniak, dodając, iż Radiestezja terapeutyczna umożliwia stwierdzenie przyczyn zaburzeń w stanie zdrowia, powstałych zmian oraz ocenę zaburzeń czynnościowych w ich bardzo wczesnej fazie, gdy dysfunkcja nie manifestuje się jeszcze w ciele fizycznym i badania medyczne nie potrafią jej wykryć. Wytrawny radiesteta jest w stanie określić na przykład przyczyny stanów zapalnych, przydatność suplementów lub ziół, niedobory mikroelementów i witamin, alergeny. Dlatego podczas sesji bioenergoterapeutycznej często posiłkuję się diagramami i biometrami radiestezyjnymi.

W sprzedaży



Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Więcej informacji w Polityce prywatności.