Potrafi wymasować nawet umysł

Spis treści

Renata Kamińska

Jan MazurkiewiczJan Mazurkiewicz w samym sercu Łodzi masuje schorowane, zestresowane ciała pacjentów. By dotyk jego rąk był skuteczniejszy, zaleca również kuracje ziołowe.

W ciągu 32 lat kilka osób udało mu się w całym znaczeniu tego słowa postawić na nogi, a tysiące wyprowadzić z chorób. Wykonuje masaże europejskie, jak i azjatyckie.

Każdemu według potrzeb – mówi skromnie Jan Mazurkiewicz. – Masaże europejskie to wszystkie ruchy rąk w kierunku serca. Idealne dla osoby, która potrzebuje ukojenia, spokoju. W masażach azjatyckich ruchy wykonuje się od serca. Nadają się w przypadku osób nerwowych, spiętych, zestresowanych, które potrzebują natychmiastowego rozładowania napięcia. Wtedy użyteczne okazują się też techniki jumeiho, shiatsu. Masażysta powinien znać wiele technik masażu, bo każde schorzenie i pacjent wymagają innego podejścia.

Cały sufit w gabinecie pana Jana jest gęsto ozdobiony suszonymi ziołami i kwiatami. To one sprawiają, że w powietrzu unosi się cudny zapach zasuszonej łąki, który uspokaja i pozwala lekko oddychać.

Zioła wchłaniają to, co wydziela się podczas masażu. Absorbują pokłady emocji, stresu. Trzeba je co roku wymienić, bo zamiast to wszystko zbierać, zaczną oddawać – wyjaśnia.

Masażystą jest od 32 lat. To też uznany zielarz i zagorzały zwolennik naturalnej żywności.

Najpierw przeprowadzam z pacjentem wywiad, po to, by znaleźć jakiś powód, dla którego nie powinienem wykonać masażu. Jeśli okazuje się, że wolno mi tę osobę masować, układam plan. Gdy ktoś ma np. chore nerki, nie można stosować masaży wibracyjnych. Świetna natomiast w takich przypadkach jest akupresura stóp.

Jego zabiegi są jak spektakle teatralne.

Zaczynają się lekko i spokojnie, bo na początku jest delikatny masaż, który niczym wicherek tylko omiata ciało.

Chcąc wymasować ciało, trzeba wymasować duszę. – uważa Mazurkiewicz. – Muszę się do niej dostać – żartuje.

Rozpoczyna od relaksu dla ciała. Potem sprawia, że niewiarygodnie mocno się ono rozgrzewa. Jakby ktoś położył gorący ręcznik. To ręce Mazurkiewicza sprawiają, że odczuwamy gdzieś wewnątrz przeszywające nas ciepło.
Nie wiadomo nawet, kiedy jego dłonie znajdują blokady, napięcia i skrzywienia. Nie zatrzymują się. Idą dalej. Healer masuje plecy, pas biodrowy, uda, nogi, stopy, brzuch, ramiona, dekolt. Gdy rozluźnione są nawet palce u rąk i stopy, zaczyna ustawiać kręgi. Delikatnie, ale stanowczo. Po każdym ruchu pacjent odczuwa ulgę. Puszczają blokady, uwalnia się ukryty od lat ból. To kulminacyjny moment spektaklu. Im pacjent ma większe zaufanie, tym łatwiej osiąga odprężenie i ukojenie. Dłonie terapeuty przynoszą wyciszenie ciała i umysłu, a może nawet duszy.

To ja jestem dla pacjenta, a nie odwrotnie – mówi masażysta z pokorą i oddaniem.

Masaż Mazurkiewicza likwiduje dolegliwości spowodowane uciskiem kręgów na nerwy w danym odcinku kręgosłupa. Jeśli nacisk występuje w odcinku szyjnym, powoduje bóle głowy, szum w uszach, bóle gardła, barków, rąk, choroby górnych dróg oddechowych, ale też choroby oczu i mięśni twarzy. Gdy pojawia się w odcinku piersiowym, mogą dopadać nas bóle płuc, serca, choroby przewodu pokarmowego, wątroby, jelita, trzustki i śledziony. Nacisk w odcinku lędźwiowym przyczynia się do bólu biodra, nóg, a nawet palców. Odpowiada za rwę kulszową, prostatę, zaburzenia menstruacyjne i hemoroidy.

Usuwam bóle kręgosłupa, a także dolegliwości, których przyczyną jest źle funkcjonujący kręgosłup – wyjaśnia krótko healer.

Woli masować niż tracić czas na gadanie. Pewnie dlatego w jego poczekalni spotykają się całe pokolenia. Bywa, że masuje babcię, matkę, córkę, a po latach zaczyna przychodzić wnuczka.
Z doświadczeń łódzkiego healera wynika, że najczęściej cierpimy właśnie z powodu bólów kręgosłupa. Przyczyniają się do tego godziny spędzone przy komputerze oraz stres, w którym non stop żyjemy.

Kiedyś ludzie nie umierali na raka, ale jedli naturalną żywność. Gdy chorowali, leczyli się bańkami, pijawkami, ziołami – wylicza. – Dlatego jestem zwolennikiem powrotu do Natury.

Jednej z jego pacjentek podczas przenoszenia paczek w sklepie wypadł dysk. Nie pozwoliła dotknąć się lekarzowi z pogotowia i nie pojechała do szpitala.
Kazała dzwonić do pana Janka.

Miałem tylko godzinę, by do niej dojechać, nastawić dysk i wrócić do pacjentów w gabinecie. Gdy zobaczyłem ją leżącą na podłodze z nogami opartymi na krześle, miałem w oczach łzy. Jak się nie wzruszyć widząc takie zaufanie.

W sprzedaży



Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Więcej informacji w Polityce prywatności.