Moje spotkania z UFO

MOJE SPOTKA­NIA Z UFO. Leg­en­darna pilotka ujaw­nia sen­sacyjne fakty o swoich spotka­ni­ach UFO z cza­sów Związku Radzieck­iego
Marina Popow­icz
Wydawnictwo AMBER, Warszawa 2017

Nie da się ukryć, że książka ta trochę się zes­tarzała, gdyż rosyjska pilotka wojskowa, pułkownik Marina Popow­icz (zm. 2 grud­nia 2017) po raz pier­wszy wydała ją w 1990 r. w Niem­czech, a my w Niez­nanym Świecie mamy w swoim archi­wum tamtą pio­nier­ską edy­cję. Parę lat później Moje spotka­nia z UFO ukazały się w języku pol­skim nakła­dem Wydawnictwa AMBER i sprzedały do zera. Wznowione obec­nie, mimo upływu czasu z całą pewnoś­cią będą nadal czytel­niczym best­sellerem. Mimo bowiem że po ponad ćwierćwieczu na temat fenomenu NOL-​i wiemy dziś więcej, nadal brak odpowiedzi na kluc­zowe pytanie: o źródło pochodzenia tych obiek­tów i załóg.

Trudno przy tym przeoczyć, że pod­sta­wowym nośnikiem atrak­cyjności syg­nal­i­zowanego tu tomu jest właśnie osoba autorki. Wiadomo też, że wszys­tko, co dzi­ało się za żelazną kur­tyną w okre­sie ZSRR, było objęte klauzulą ścisłej tajności nieporówny­walną z rygo­rami obow­iązu­ją­cymi na Zachodzie. Nie miały więc szans dotar­cia do nas takie np. infor­ma­cje, jak ta, że w okoli­cach Moskwy tylko między 1977 a 1983 rok­iem zan­otowano 10 przy­pad­ków lądowań UFO, a miejsca te były później sześćdziesiąt razy badane przez zespoły naukow­ców oraz spec­jal­istów różnych dziedzin. Zapis prze­biegu tych spek­taku­larnych wydarzeń można znaleźć właśnie w książce M. Popow­icz (m.in. ślady pozostaw­ione na Ziemi przez obiekty niez­nanego pochodzenia zostały dokład­nie przeanal­i­zowane poprzez pobranie próbek ziemi i sfo­tografowane). Jak oblic­zono, w jed­nym z przy­pad­ków, gdy doszło do przyziemienia NOL-​a (stało się to na Osiedlu Pro­le­tari­ackim) obiekt, który tam osi­adł, mógł ważyć ok. 200 ton. Sporząd­zono też opisy istot pilo­tu­ją­cych wspom­ni­ane powi­etrzne statki, a także Blis­kich Spotkań III Stop­nia (incy­dent w Płaszczewie).

Naszą szczególną uwagę przykuł rozdział poświę­cony najwybit­niejszemu rosyjskiemu badac­zowi UFO z cza­sów Związku Radzieck­iego, prof. Felik­sowi Sigelowi (we frag­men­cie książki Przy­padki metafizy­czne, stanow­ią­cym relację z roz­mowy, jaką w 1983 r. pod­czas pobytu w Moskwie przeprowadzili z nim Anna Ostrzy­cka i Marek Rymuszko, a którą przy­pom­nieliśmy w numerze październikowym , zas­tosowal­iśmy inną pisownię tego nazwiska: Feliks Zigel, i — jak się wydaje — to właśnie ona jest praw­idłowa). Zigel, który był pra­cown­ikiem naukowym i wykład­owcą Wyższej Szkoły Lotów Kos­micznych, parokrot­nie powoły­wał do życia struk­tury mające na celu badanie zjawisk UFO. Były one jed­nak rozwiązy­wane, a on sam padał raz po raz ofi­arą kam­panii oszcz­erstw ze strony komu­nisty­cznych władz. Należąc do wybit­nych postaci radzieck­iej nauki w swo­jej spec­jal­ności (miał tytuł dok­tora astronomii i napisał ponad 40 książek z tej dziedziny oraz o lotach kos­micznych), musiał cią­gle tłu­maczyć się ze swo­jej dzi­ałal­ności „poza­aka­demick­iej”, pod którą notabene sys­tem­aty­cznie się pod­szy­wano. Efekt był taki, że Zigelowi nie pozwalano wyjeżdżać zagranicę, ani uczest­niczyć w żad­nych między­nar­o­dowych kon­gre­sach; nie dożył też wyda­nia jakiejkol­wiek swo­jej pracy o UFO. Są one pub­likowane dopiero od 1993 r., pod­czas gdy autor zmarł 5 lat wcześniej wskutek wylewu krwi do mózgu.

Książka Marina Popow­icz jest wypełniona po brzegi smakow­itymi relac­jami doty­czą­cymi akty­wności UFO nad ZSRR (także ona sama jako pilot była uczest­nikiem spotkań z tego typu obiek­tami). Owszem, w obfitej doku­men­tacji, składa­jącej się na tę edy­cję, przy­trafiły się też potknię­cia, takie jak opub­likowanie zdję­cia rzekomego wraku UFO odnalezionego w 1983 r. na Kaukazie przez anon­i­mowego grzy­biarza. Wspom­ni­aną fotografię zaw­ier­ały m.in. słynne zeszyty niemieck­iego badacza Michaela Hes­e­manna, jak zaś później bezs­pornie wyjaśniono, w rzeczy­wis­tości były to pozostałości po sztucznej kon­strukcji zbu­dowanej na potrzeby filmu, jaką kręcąca go ekipa porzu­ciła później w górach i szkoda, że niemiecki edy­tor, udziela­jąc obec­nie licencji na pol­skie tłu­macze­nie Moich spotkań z UFO, infor­ma­cji tej nie usunął. Nie umniejsza to jed­nak wielkiej wartości i czytel­niczej atrak­cyjności książki Mariny Popow­icz, której Niez­nany Świat udzielił swo­jego patronatu medialnego.

Recen­zja: Niez­nany Świat 11/​2017

W sprzedaży





Strona korzysta z plików cook­ies w celu real­iza­cji usług i zgod­nie z Poli­tyką pry­wat­ności. Możesz określić warunki prze­chowywa­nia lub dostępu do plików cook­ies w Two­jej przeglądarce.